Tragedia w Smoleńsku
Chciałbym Wam dziś przedstawić jeden z głosów, opinii o tej tragedii. W moim przekonaniu warty wysłuchania.
W tej kategorii znajdować się będzie większość wpisów, to tutaj będę pisał o tym co mnie spotyka, o jakiś innych ciekawszych wydarzeniach, sytuacjach.
Chciałbym Wam dziś przedstawić jeden z głosów, opinii o tej tragedii. W moim przekonaniu warty wysłuchania.
Czy śmierć oczekiwana jest lepsza od tej niespodziewanej? Łatwiej się ją przeżywa, kiedy czeka się na nią jak na.. wybawienie? Wybawienie swoje, ale przede wszystkim cierpiącej, bliskiej naszemu sercu osobie? Czy wtedy łatwiej pogodzić się ze startą Ojca, Dziadka, Pradziadka? W dniu wczorajszym dotarła do mnie wiadomość, której się spodziewałem, może dlatego było łatwiej. Wiadomość o śmierci Taty mojej Mamy. Czyli mojego Dziadka. Śmierć w pewnym sensie oczekiwana – zwłaszcza od kilku dni, kiedy w nocy sny nie dawały spokoju, kiedy to stan się pogorszył na dobre… W sercu, na kolanach, tak bardzo się pragnęło uzdrowienia, choć ciągle wracała ta myśl, że to już koniec. I to wypowiadane na koniec z wiarą, ale i jakim strachem, żalem: Niechaj Twoja wola się stanie Panie… Pięknym i zarazem wymownym wydarzeniem była wizyta wszystkich dzieci przy łożu umierającego ojca, dzień wcześniej. Tak powinno się właśnie żegnać najbliższych, bez względu jacy byli, jak się zachowywali, co mówili.
Jakiś czas temu dane mi było wysłuchać na jednym z kanałów TV wypowiedz Michała Figurskiego, który mówił o tym, że żyje w podwójnej Polsce. Mówił o tym po zdarzeniach Smoleńskich. Oto nie lubiany, często przez wielu nie szanowany prezydent nagle staje się „najfajniejszym prezydentem”. Nagle się wszystko zmieniło, Ci co do tej pory wyrażali się niezbyt przychylnie, teraz albo zamilkli, albo zmienili się o 180 stopni.
Już grubo po północy, wszyscy śpią zmęczeni po dzisiejszej (15.05) uroczystości, za oknem wiatr wygina konary drzew, deszczowo. Ale bez burzy, więc nic nadzwyczajnego. Ową uroczystością były chrzciny naszego Piotrusia. Jest też taka powinność, że w dniu Chrztu, nie powinno się dziecka kąpać, więc kąpany nie był, zasnął mając na czole jeszcze świeży znak krzyżma świętego. Kończący się tydzień zaowocował również moim powrotem do pracy. (więcej…)
Jak bardzo warto udzielać się w życie tego co raz bardziej śmiesznego kraju? Ostatnie dni przepełniały mnie to radością, to zniesmaczeniem.