Żużlowiec Tomasz Gollob został mistrzem świata! Ku radości pewnie nie tylko mojej, po 20 latach oczekiwania, udało się zdobyć to najważniejsze trofeum. Jego kariera jest potwierdzeniem, że warto mieć marzenia – pomimo przeciwności losu, wypadków i kontuzji, które go spotkały – zawsze wracał na motor. Odkąd tylko pamiętam zawsze trzymałem za niego kciuki. Jest jednym z niewielu sportowców, którego losy starałem się na bieżąco śledzić, pełen podziwu i radości.
Zaznaczył ponadto – w kontekście wypowiedzi Sobeckiej – że w Polsce „coraz częściej” osoby występujące jako przedstawiciele środowisk katolickich, wypowiadają komentarze, które są zaprzeczeniem „nauczania papieskiego, wizji, którą ukazywał Prymas Tysiąclecia czy stanowiska Konferencji Episkopatu Polski”. Jego zdaniem, miało to również miejsce „ostatnio, z żądaniem ogłoszenia Jezusa królem Polski”.
Z utęsknieniem czekałem na taki odzew. W komentarzach tego artykuły można przeczytać, pierwszy raz od jakiegoś dłuższego czasu, przychylne, czy wręcz „pełne podziwu” słowa pochwały. W końcu ktoś zabrał właściwy głos w ważnej sprawie. I nie czekał ileś tam dni tylko od razu zareagował. Zareagował trafnie.
Patrząc na nasze „polityczne bajorko” można by odnieść wrażenie, że właściwie wszystko jest ok. Był jakiś „dziwny moment” gdzieś w okolicach 10 kwietnia, gdy to nagle ogłoszono koniec wojny polsko-polskiej. Ale „na szczęście” wszystko wróciło do „normy”. Czy spełnianie swoich „obowiązków obywatelskich” w naszym kraju ma sens? Robienie sobie jaj ze swoich wyborców stało się chlebem powszednim. Żyjąc z naszych podatków urządzają sobie spektakle oskarżeń, wyzwisk, kłamstw.
Chciałbym czasem cofnąć czas. Oczywiście wiedząc, co się stanie potem, gdy wybiorę jakiś kierunek podróży. Być może potrafiłbym uchronić od łez, na które nie zasługiwałem. Uchronić od cierpienia te, które nie zasługiwały by cierpieć. Ale jak to w życiu (niestety) bywa, uczymy się na błędach. A nawet gdy już czegoś się nauczymy, to i tak czasem wracają stare (złe) przyzwyczajenia.