18 Lip

Nadejście oczekiwanej śmierci, wśród codziennych radości i trosk.

Czy śmierć oczekiwana jest lepsza od tej niespodziewanej? Łatwiej się ją przeżywa, kiedy czeka się na nią jak na.. wybawienie? Wybawienie swoje, ale przede wszystkim cierpiącej, bliskiej naszemu sercu osobie? Czy wtedy łatwiej pogodzić się ze startą Ojca, Dziadka, Pradziadka? W dniu wczorajszym dotarła do mnie wiadomość, której się spodziewałem, może dlatego było łatwiej. Wiadomość o śmierci Taty mojej Mamy. Czyli mojego Dziadka. Śmierć w pewnym sensie oczekiwana – zwłaszcza od kilku dni, kiedy w nocy sny nie dawały spokoju, kiedy to stan się pogorszył na dobre… W sercu, na kolanach, tak bardzo się pragnęło uzdrowienia, choć ciągle wracała ta myśl, że to już koniec. I to wypowiadane na koniec z wiarą, ale i jakim strachem, żalem: Niechaj Twoja wola się stanie Panie… Pięknym i zarazem wymownym wydarzeniem była wizyta wszystkich dzieci przy łożu umierającego ojca, dzień wcześniej. Tak powinno się właśnie żegnać najbliższych, bez względu jacy byli, jak się zachowywali, co mówili.

Read More