16 Maj

Niespodziewani Goście, deszcz i inne (nie)szczęśliwe przypadki

Już grubo po północy, wszyscy śpią zmęczeni po dzisiejszej (15.05) uroczystości, za oknem wiatr wygina konary drzew, deszczowo. Ale bez burzy, więc nic nadzwyczajnego. Ową uroczystością były chrzciny naszego Piotrusia. Jest też taka powinność, że w dniu Chrztu, nie powinno się dziecka kąpać, więc kąpany nie był, zasnął mając na czole jeszcze świeży znak krzyżma świętego. Kończący się tydzień zaowocował również moim powrotem do pracy. Po tak długiej przerwie trudno się było na nowo „zmusić” do tego obowiązku. Przez te kilka miesięcy – najpierw z Olą, a później już w trójkę spędzaliśmy całe dnie. I trudno się odzwyczaić od tego luksusu. Bogu dziękuję, mimo tej przypadłości, za ten czas. Udało się na spokojnie kupić mieszkanie, przygotować się do porodu, uczestniczyć w nim, i na spokojnie spędzać pierwsze, tak ważne godziny, dni – u nas w domu, razem w trójkę.

W ostatnich dniach, albo mój blog stał się popularny, albo spamerzy już nie mają gdzie spamować. Łudzę się, że to dzięki temu pierwszemu, otrzymałem na skrzynkę mailową kilka próśb o moderację komentarzy zawierających zupełnie bez sensu zdania, oraz najważniejsze – link do tego samego sklepu internetowego z zabawkami dziecięcymi. I tak np. na wpis: „Patriotyzm…” otrzymałem komentarz: „Dziękuję za odpowiedź”…

Spotkało mnie też małe rozczarowanie, ale to tylko dzięki swojemu nie odpowiedzialnemu zachowaniu. Postanowiłem troszkę dorobić sobie dzięki pomocy sieci. Wyszedłem na tym na razie na minusie, ale chciałbym przestrzec wszystkich przed jakąkolwiek współpracę przez internet, bez jasnych warunków, umów. Trudno mi uwierzyć, że mimo wszystko to się tak potoczyło. Że człowiek potrafi wykorzystać zaufanie drugiej osoby i to wykorzystać bez skrupułów. Wszak to „ludzie ludziom zgotowali ten los”.

Dziękuję wszystkim za pomoc w organizacji chrztu, w imieniu swoim, Żony i Piotrusia – za pomoc, prezenty, a co najważniejsze obecność. Chrzest był poprawnie trzeźwy, znaczy bez alkoholu. Czyli właściwy.

ps: Przed wyłożeniem na balkon tortów, ciast, innych słodkich rzeczy upewnijcie się, czy Waszymi współgospodarzami nie są… mrówki 😉

Podziel się na:
  • email
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • Gadu-Gadu Live
  • Blogplay
  • Blip
  • Blogger.com
  • co-robie
  • Poleć
  • Drukuj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *